„Witam, jestem Ellie i zostałam obdarzona niezwykłą mocą
przwidywania przyszłości.” Tak by powiedziała osoba która chce zrobic na kimś
dobre wrażenie, ale ja taka nie jestem, więc zaczne troche inaczej. I to bardzo
inaczej. „Siema, jestem Ellie i mam 16 lat. Niedawno zdażyło się coś co
odmieniło moje życie o sto stopni. Nie jestem z tego zadowolona. Bo czym tu
być? Jestem jakimś dziwolągiem który przewiduje przyszłość.” I takie
przedstawienie mnie bardzo mi pasuje. Zapewne chcecie wiedziec jak to się
stało? W takim razie opowiem wam tą historię…
„Siedziałam na jednej z ławek przed
szkołą, czekając na mojego tate, który zawiezie mnie do domu.
- Kurcze! – przeklnęłam pod nosem,
kiedy minęła już godzina od zakończenia moich lekcji oraz godzina czekania na
mojego tate, którego wciąż nie widac. Wściekła wyciągnęłam komórkę z kieszeni
mundurka, wybrałam numer do taty i przyłożyłam sobie komórkę do ucha. Po paru
sygnałach usłyszałam głos mojego taty:
- Słucham?
- Tato, gdzie jesteś?
- Jeszcze w pracy jestem. A o co
chodzi?
- Miałeś po mnie dzisiaj przyjechac.
- Przepraszam, córciu, ale
zapomniałem… - więcej nie usłyszałam, ponieważ się rozłączyłam. Samotna łza
spłynęła po moim policzku. Zawsze tak było, obiecał, że po mnie przyjedzie, ale
potem mówił, że zapomniał. W innych kwestiach też tak było. Ehh… Spojrzałam na
zegarek, który wskazywał 17:48. Już nie zdąże na autobus, ale może to i lepiej,
że się przejde. Bynajmniej wszystko przemyśle. Wstałam z ławki, zabrałam torbę
i ruszyłam w stronę mojego domu. Po dziesięcio minutowej wędrówce usłyszałam
czyiś krzyk. Przestraszyłam się i to bardzo, gdyż tą drogą bardzo rzadko kto
chodzi. Po całym Tokio jest rozpuszczona plotka, że tutaj straszą, lecz ja w to
nie wierzyłam, bo przecież duchy nie istnieją. Znowu usłyszałam krzyk. Tym
razem za mną… Odwróciłam się szybko. Zobaczyłam tam mężczyznę, który wpatrywał
się we mnie.
- Cz… czego chcesz? – rzekłam
przestraszona. Jednak nic nie odpowiedział, tylko zaczął podchodzic bliżej,
natomiast ja się cofałam. Natrafiłam na ściane. Nie mam pojęcia nawet jak się
tam ona znalazła. – Nie podchodź. – rzekłam do mężczyzny.
- Uspokój się. – wreszcie się odezwał.
Jego głos był taki… cudowny. Ellie! On chce Ci coś zrobic! Mój głos w głowie
miał rację. Mężczyzna położył swoje dłonie na mojej głowie. Nagle przestałam
mieć mętlik w głowie, nie bałam się nawet tego mężczyzny.
- Kim Ty jesteś? – zapytałam już swoim
normalnym tonem.
- Nazywam się Brayson. – usłyszałam,
poczym straciłam przytomnośc.”