sobota, 1 grudnia 2012

1.



„Następnego dnia obudziłam się w swoim pokoju. Na początku nie wiedziałam czemu poszłam spac w mundurku, ale po chwili wszystko mi się przypomniało.
- Ellie, spóźnisz się do szkoły. – powiedziała moja mama, wchodząc do pokoju.
- Źle się czuje. – rzekłam, biorąc włosy za ucho.
- Pewnie dlatego, że masz dzisiaj sprawdzian z matmy. – zrobiłam skwaszoną minę. Zapomniałam o tym sprawdzianie. Co do matmy to bardzo słabo mi szło.
- Już idę. – wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, gdzie zrobiłam szybko poranne czynności i przebrałam się w mundurek. Zeszłam na dół, do kuchni i wzięłam z niej dwa tosty.
- Poczekaj, odwiozę Cię. – rzekła moja matka, kiedy chciałam wychodzić.
- Okej.
Po dwudziestu minutach byłam już pod moją szkołą.
- Powodzenia na sprawdzianie. – powiedziała moja mama kiedy wychodziłam z samochodu.
- Dzięki. Pa. – udałam się do wejścia do szkoły. Kiedy weszłam skierowałam się w stronę klasy, gdzie mam pierwszą lekcje.
Jest już pora lunchu. Na sprawdzianie poszło mi koszmarnie. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę dobra z matmy. Ehh… Usiadłam przy jednym ze stołów w stołówce, żeby zjeść lunch. Jednak nie było mi dane ugryzienie kanapki, gdyż dostałam sms-a. Wyciągnęłam komórkę z kiszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Sms był od mojej przyjaciółki – Megan. Nacisnęłam guzik, a wiadomość się otworzyła. Zaczęłam czytac wiadomośc, która szła tak: „Przyjdź do damskiej toalety na parterze.”. Ehh… Czego ona znowu chce? Wstałam od stołu i wychodząc, zabrałam swoją torbę.
Kiedy weszłam do tej łazienki, usłyszałam czyiś płacz. Megan płacze?!
- Megan? – w żadnej kabinie jej nie było. – Megan, jesteś tu? – zawołałam.
- Tak. - stała przede mną z Liz – największą flirciarą.
- Po co miałam przyjść?
- Po to. – rzekła Megan i pokazała na wyświetlacz w swoim telefonie.
- Nie rozumiem o co Ci chodzi.
- O to, że mnie obgadywałaś na jakimś portalu! – krzyknęła.
- Co?! Kto Ci powiedział, że to robiłam?!
- Ja. – wreszcie odezwała się Liz.
- To nie prawda. – rzekłam. – Komu wierzysz swojej przyjaciółce czy jakiejś flirciarze?
- Byłej przyjaciółce. – powiedziała, patrząc mi w oczy.
- Megan… - szepnęłam, lecz ona wyszła ze swoją ‘nową przyjaciółką’. Natomiast ja weszłam do jednej z kabin i zaczęłam płakać. Megan była moją jedyną przyjaciółką. Mogłam jej powiedzieć o wszystkim. Nagle zadzwonił dzwonek, który oznajmiał koniec przerwy na lunch i zaczynającą się kolejną lekcją. Jednak ja nie podążyłam na lekcje, tylko siedziałam i płakałam.
Nie mam pojęcia ile czasu spędziłam na płakaniu w kabinie, ale wreszcie z niej wyszłam. Przemyłam twarz wodą i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Miałam czerwone oczy. „Nie mogą mnie takiej zobaczyć” pomyślałam i postanowiłam, że pójdę do domu. U mnie i tak nikogo nie ma, ponieważ rodzice zawsze wracają późnym wieczorem z pracy. Wyszłam z łazienki i szybkim krokiem udałam się do wyjścia.
Kiedy dotarłam do domu zrobiłam sobie coś do zjedzenia, bo przecież nic nie zjadłam na lunchu. Po 5 minutach talerz był już pusty. Wzięłam torbę i udałam się na góre, do swojego pokoju. Drzwi były zamknięte, a przecież zawsze są otwarte. Dziwne… Dotknęłam klamki, chcąc je otworzyć, ale nagle w mojej głowie zaczęły się pojawiać jakieś obrazki. „Czterech mężczyzn siedziało w moim pokoju, chyba na coś czekając, nagle pojawiam się ja i dwóch wstaje i mnie łapią… .” Cofnęłam ręke.
- Co to było? – szepnęłam.
Usłyszałam jakiś hałas w moim pokoju. Rzuciłam torbe na ziemie i ruszyłam biegiem w dół schodów. Wbiegłam do kuchni i schowałam się za stołem. Słyszałam jak ktoś zbiega po schodach.
- Złapcie ją. – powiedział jakiś mężczyzna, co najdziwniejsze znałam skądś ten głos.
- Nie wyszła z domu. – rzekł ktoś inny.
- Skąd wiesz? – powiedział ten sam głos co na początku.
- Nie było słychać zamykanych drzwi.
- Rozejrzyjcie e się tutaj.
„Już po mnie” pomyślałam, cała się trzęsąc. Usłyszałam jak ktoś zmierza w moim kierunku. Spojrzałam na pomieszczenie, szukając czegoś dzięki czemu mogłabym się wydostac. Niczego nie znalazłam prócz noża leżącego na blacie, ale co ja mogłabym z nim zrobic przeciwko nim? Westchnęłam i postanowiłam spróbować.
- Mam ją. – powiedział ktoś za mną. Spojrzałam tam i szybko wstałam.
- Czego chcecie?! – krzyknęłam. Nic nie odpowiedzieli, jakby w ogóle nie słyszeli tego pytania. – Nie zbliżajcie się. – powiedziałam, biorąc nóż do ręki.
- O, dziewczynka ma nożyk. Uważaj, bo możesz się skaleczyć. – rzekł ten, który był najbliżej mnie.
- Nie zbliżajcie się do mnie. – powtórzyłam przerażona, myśląc, że to coś da. 

***********************************************************
Witam, od września nic nie dodałam i bardzo za to przepraszam, ale nie miałam czasu. :)
Mam nadzieję, że się wam spodoba. A i jeszcze przepraszam za jakiekolwiek błędy.   :D

niedziela, 9 września 2012

Prolog



„Witam, jestem Ellie i zostałam obdarzona niezwykłą mocą przwidywania przyszłości.” Tak by powiedziała osoba która chce zrobic na kimś dobre wrażenie, ale ja taka nie jestem, więc zaczne troche inaczej. I to bardzo inaczej. „Siema, jestem Ellie i mam 16 lat. Niedawno zdażyło się coś co odmieniło moje życie o sto stopni. Nie jestem z tego zadowolona. Bo czym tu być? Jestem jakimś dziwolągiem który przewiduje przyszłość.” I takie przedstawienie mnie bardzo mi pasuje. Zapewne chcecie wiedziec jak to się stało? W takim razie opowiem wam tą historię…
Siedziałam na jednej z ławek przed szkołą, czekając na mojego tate, który zawiezie mnie do domu.
- Kurcze! – przeklnęłam pod nosem, kiedy minęła już godzina od zakończenia moich lekcji oraz godzina czekania na mojego tate, którego wciąż nie widac. Wściekła wyciągnęłam komórkę z kieszeni mundurka, wybrałam numer do taty i przyłożyłam sobie komórkę do ucha. Po paru sygnałach usłyszałam głos mojego taty:
- Słucham?
- Tato, gdzie jesteś?
- Jeszcze w pracy jestem. A o co chodzi?
- Miałeś po mnie dzisiaj przyjechac.
- Przepraszam, córciu, ale zapomniałem… - więcej nie usłyszałam, ponieważ się rozłączyłam. Samotna łza spłynęła po moim policzku. Zawsze tak było, obiecał, że po mnie przyjedzie, ale potem mówił, że zapomniał. W innych kwestiach też tak było. Ehh… Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 17:48. Już nie zdąże na autobus, ale może to i lepiej, że się przejde. Bynajmniej wszystko przemyśle. Wstałam z ławki, zabrałam torbę i ruszyłam w stronę mojego domu. Po dziesięcio minutowej wędrówce usłyszałam czyiś krzyk. Przestraszyłam się i to bardzo, gdyż tą drogą bardzo rzadko kto chodzi. Po całym Tokio jest rozpuszczona plotka, że tutaj straszą, lecz ja w to nie wierzyłam, bo przecież duchy nie istnieją. Znowu usłyszałam krzyk. Tym razem za mną… Odwróciłam się szybko. Zobaczyłam tam mężczyznę, który wpatrywał się we mnie.
- Cz… czego chcesz? – rzekłam przestraszona. Jednak nic nie odpowiedział, tylko zaczął podchodzic bliżej, natomiast ja się cofałam. Natrafiłam na ściane. Nie mam pojęcia nawet jak się tam ona znalazła. – Nie podchodź. – rzekłam do mężczyzny.
- Uspokój się. – wreszcie się odezwał. Jego głos był taki… cudowny. Ellie! On chce Ci coś zrobic! Mój głos w głowie miał rację. Mężczyzna położył swoje dłonie na mojej głowie. Nagle przestałam mieć mętlik w głowie, nie bałam się nawet tego mężczyzny.
- Kim Ty jesteś? – zapytałam już swoim normalnym tonem.
- Nazywam się Brayson. – usłyszałam, poczym straciłam przytomnośc.”

sobota, 1 września 2012

Witam!

Witam, jestem Monika i nie jest to mój pierwszy blog.
Prolog pojawi się jak zrobię coś z wyglądem bloga, a na razie krótki opis mojego opowiadania musi wam wystarczyc.
Blog będzie opowiadał o szesnastoletniej Ellie która stara się przyzwyczaic do tego, że ma wizje. Kiedy już to zrobi, dowie się o czymś co nią wstrząśnie.
Wiem, dużo nie wyjaśniłam, ale jeżeli będzie czytac moje bazgrołki to dowiecie się o co chodzi ;d
Pozdrawiam.